Filip Walecki pokazuje, że jak się chce, to można wszystko!

Filip Walecki pokazuje, że jak się chce, to można wszystko!

Aktualności Odsłony: 265

W sobotę Filip wraz z tatą, Michałem Waleckim, ukończył JURA TRAIL 50 - liczący 51,8 km bieg rozegrany w ramach Jurajskiego Festiwalu Biegowego. Start był zwieńczeniem wielomiesięcznych przygotowań realizowanych w ramach rodzinnego teamu: Filip, Małgorzata (mama) i Michał (tata)

Filip Walecki ma 22 lata i mieszka w Czarkowie. Urodził się z zespołem Downa, w pakiecie z którym otrzymał cały zestaw wad wrodzonych wynikających z nadprogramowego chromosomu 21. pary. Intensywna i żmudna rehabilitacja służąca wzmocnieniu zwiotczałych mięśni z czasem wyparta została przez fascynację sportem. Filip to prawdziwy wulkan energii, który wyjątkowo ciężko okiełznać. Jego codzienny grafik naszpikowany jest najróżniejszymi aktywnościami: pływa, jeździ konno, biega z psem na orientację, a w ostatnim czasie pokochał biegi górskie i zasmakował górskiej jazdy rowerowej podczas sportowych wakacji z fundacją SONI.

W tym roku jako jeden z 24 polskich reprezentantów Filip Walecki otrzymał powołanie na światowe igrzyska osób z zespołem Downa w tureckiej Antalyi. Choć pandemia koronawirusa pokrzyżowała wyjazdowe plany mających zadebiutować w tej imprezie biało-czerwonych, a największe multidyscyplinarne wydarzenie dla sportowców z dodatkowym chromosomem odbędzie się dopiero za cztery lata, 22-latek wyznaczył sobie na ten sezon nowy, równie ambitny cel.

Przygotowania do JURA TRAIL 50 rozgrywanego w ramach II edycji Jurajskiego Festiwalu Biegowego trwały od wielu tygodni. 51,8 km bardzo trudnej trasy z przewyższeniami sięgającymi łącznie 2412 metrów - z takim dystansem przyszło mu zmierzyć się w minioną sobotę w Podlesicach, gdzie usytuowane były start oraz meta. Nie bacząc na przeciwności, mocno zacisnął zęby i ruszył do przodu, aby zmieścić się w wyznaczonym przez organizatorów limicie 10 godzin. Ten ekstremalnie wyczerpujący nie tylko fizycznie, ale również psychicznie wyścig z własnymi słabościami dzięki nieocenionemu wsparciu swojego taty, Michała Waleckiego ukończył ostatecznie z czasem 9 godzin 9 minut 57 sekund.

------------

Fot.:  mucha fotografia

Opracowanie: Paulina Królak

Drukuj